• Aktualność Relacje
  •  
  •  

„Aktorem się bywa…”

spotkanie z Olgierdem Łukaszewiczem

W poniedziałkowy wieczór 23 lutego wnętrze Sali Akustycznej na Zamku Królewskim w Niepołomicach wypełniło się chętnymi do udziału w spotkaniu z Olgierdem Łukaszewiczem. Ten znakomity aktor teatralny i filmowy odwiedził nasze miasto po raz pierwszy, odpowiadając na zaproszenie Biblioteki Publicznej w Niepołomicach im. Tadeusza Biernata. Gośćmi honorowymi byli także: zastępca burmistrza Pani Anna Topór oraz Pan Piotr Sionko - prezes spółki Zamek Królewski w Niepołomicach. W podwójnej roli moderatora rozmowy i operatora sprzętu - prezentującego krótki film o karierze znakomitego gościa oraz fotosy ze zrealizowanych produkcji filmowych z jego udziałem – wystąpił Pan Andrzej Kurdziel.

Pan Olgierd Łukaszewicz powrócił najpierw wspomnieniami do początków swojej drogi artystycznej. Dwa dni wcześniej Teatr Stu w Krakowie świętował jubileusz 60-lecia istnienia. Pierwszą reżyserię Krzysztof Jasiński powierzył właśnie naszemu gościowi. „Kraków to moja kolebka, pozwolił mi marzyć, rozkołysać ambicje i być na scenie” - powiedział aktor. To właśnie w krakowskiej PWST zgłębiał tajniki sztuki aktorskiej. Można więc powiedzieć, że tutaj wszystko się zaczęło. A niewiele brakowało, by tak się nie stało, bowiem w trakcie egzaminów wstępnych, które trwały cały dzień… miał kłopoty z pamięcią. Kandydaci musieli stawać przed różnego rodzaju komisjami, sprawdzającymi prawidłową artykulację wyrazów, emisję głosu czy poczucie rytmu, itp. Wieczorem przy ostatnim, głównym egzaminie… ze zmęczenia czy też stresu nie udało się zaprezentować wyuczonego tekstu, ale na szczęście pojawiła się druga szansa następnego dnia. Pan Olgierd zapamiętał, że miał przygotowany fragment z Jana Parandowskiego - pojedynek Hektora z Achillesem - i musiał go na polecenie komisji przedstawić w stylu podniosłym, tak jak przystało na epos, potem w stylistyce sprawozdawcy sportowego i wreszcie jak modlitwę…

Potem nasz gość sięgnął pamięcią jeszcze głębiej, do czasów dzieciństwa i młodości. Wraz z bratem bliźniakiem Jerzym, który również pracuje w branży filmowej jako operator kamery i reżyser - byli, jak to określił, „dziećmi pokoju”, bo przyszli na świat we wrześniu 1946 roku.  Przeszli w pierwszych latach swego życia przez harcerstwo, ministranturę i zajęcia w Pałacu Młodzieży w Katowicach. Tam Olgierd uczestniczył w spotkaniach klubów teatralnego i literackiego, tworzył kabaret uczniowski, potem zespół muzyczny a Jerzy kręcił filmy i wyświetlał je we wspólnym dziecięcym pokoju. Każdy z nich pozostał wierny swym młodzieńczym pasjom i ostatecznie to one wytyczyły drogi ich dorosłego życia oraz pozwoliły na realizację kariery zawodowej.

Rok 1967 przynosi debiut Olgierda Łukaszewicza w „Dancingu w kwaterze Hitlera”.  I tu kolejna ciekawostka – ta sama rola została diametralnie różnie oceniona przez uznanych polskich reżyserów. Kazimierz Kutz powiedział: „Nigdy nie widziałem tak nieporadnego aktorstwa”, a Agnieszka Holland: „To nowa, ciekawa twarz w filmie polskim”. Potem aktor zagrał mimo to nawet główne role w trzech arcydziełach filmowych Kutza, takich jak: „Sól ziemi czarnej”, „Perła i sól” oraz  „Paciorki jednego różańca”. Niebagatelne znaczenie odegrała tutaj znajomość gwary śląskiej, którą autor miał okazję przyswoić sobie w naturalny sposób, wychowując się na Śląsku i mając za piastunkę starszą kobietę o takich korzeniach. Po latach odwdzięczył się reżyserowi walcząc, aby te filmy doczekały się cyfryzacji, aby je zrekonstruować. Ostatecznie udało się je odnowić i takie odświeżone Kazimierz Kutz zdążył jeszcze obejrzeć w kinie…

Kolejnym reżyserem, który docenił kunszt aktorski Pana Olgierda Łukaszewicza był Andrzej Wajda. Aktor poznał go na premierze „Soli ziemi czarnej”. Już następnego dnia został zaproszony przez niego do Hotelu Europejskiego i tam zaproponował mu rolę w „Brzezinach”. Na pewno niezwykłą rzeczą na planie był brak scenariusza. Reżyser nie był zadowolony z dialogów, które dostał od Jarosława Iwaszkiewicza, więc aktorzy wybrali się osobiście do Stawiska, by poczuć klimat, poobcować z autorem i bardziej wczuć się w swoje role… Kiedy jeździli na plan „Brzezin” - 60 km od Kampinosu -  Andrzej Wajda pytał ich: Chłopcy, co dzisiaj kręcimy?  

Nie mogło zabraknąć wspomnień o kultowym już dzisiaj filmie „Seksmisja”. Brat bliźniak - Jerzy -  był przy tym filmie operatorem, a Pan Olgierd o mały włos, by w nim nie zagrał. Stało się tak tylko dlatego, że Jerzy Stuhr nie wyobrażał sobie nikogo innego w roli Albercika…

Wreszcie jednym z ważniejszych osiągnięć aktorskich Pana Olgierda Łukaszewicza okazała się rola generała Nila. Po pierwsze został doceniony na amerykańskim festiwalu jako najlepszy aktor („the best actor”), a po drugie zdobył uznanie samej córki generała Pani Marii. Początkowo była w ogóle przeciwna kręceniu filmu, a po jego obejrzeniu zaprosiła Pana Olgierda do domu i zadała mu pytanie: Skąd Pan wiedział, że mój ojciec taki był? Czy można było marzyć o lepszej recenzji i ocenie aktorskich umiejętności? Chyba nie. Sam aktor podkreślił, że szczególnie ceni sobie takie role postaci historycznych, które zagrał w sposób wiarygodny; zwłaszcza, że poddane zostały weryfikacji przez osoby, które znały je jeszcze w rzeczywistości i ten fakt potwierdziły. I to kolejny dowód na niezwykły charakter zawodu aktora. Aktora, który musi polubić wielokrotne przebieranie się, charakteryzowanie i występowanie w wielu wcieleniach… „Aktorem się bywa…” – mawia często Pan Olgierd.

Ostatnim akcentem spotkania stał się apel aktora, aby pamiętać o przynależności Polski do Unii Europejskiej, żeby wzmóc tę świadomość, że wszyscy mamy podwójne obywatelstwo: nasze polskie i to europejskie. „Nie ma niepodległości bez europejskiej solidarności” – to hasło fundacji My Obywatele Unii Europejskiej powołanej do życia przez Olgierda Łukaszewicza już 9 lat temu.  Nadal nie straciło nic na swej aktualności, a nawet w dzisiejszych czasach zyskuje dodatkowe znaczenie – bo przecież właśnie pokój i zabezpieczenie pokoju w Europie - to główny postulat przyświecający państwom członkowskim. Olgierd Łukaszewicz z dumą prezentował swoją granatową koszulkę ze złotymi gwiazdami i napisem „Obywatel UE”. Na zakończenie zaapelował, by historię na nowo opowiadać, przypominać i starać się zrozumieć…

Potem  - jak zwykle - był jeszcze czas na podziękowania, autografy, wspólne pamiątkowe zdjęcia i wymianę zdań… Miejmy nadzieję, że wizyta w Niepołomicach pozostanie dla naszego Gościa miłym wspomnieniem; takim, do którego zechce powracać…

W 2016 r. Wydawnictwo Literackie opublikowało książkę wywiad-rzekę pt. „Seksmisja i inne moje misje”, będącą zapisem rozmowy Olgierda Łukaszewicza z Tomaszem Miłkowskim. Obecnie cały nakład został już wyczerpany, ale na naszych czytelników czeka egzemplarz w księgozbiorze naszej niepołomickiej biblioteki. Serdecznie zachęcamy zarówno do lektury, jak i udziału w kolejnych spotkaniach z wybitnymi artystami i ludźmi kultury!

Anna Słodka