czwartek, 22 stycznia 2026 r.
Magiczne Niepołomice w skrawkach pamięci – relacja ze spotkania z Robertem Gawłem.
W wyjątkowym dniu – 21 stycznia, kiedy to świętujemy Dzień Babci – w niepołomickiej Bibliotece odbyło się spotkanie pt. „Wspomnienia z Niepołomic”. Gościem Klubu Poszukiwaczy Historii Niepołomic był dr Robert Gaweł – architekt, kustosz Muzeum Podgórza i ceniony badacz historii, który tym razem wystąpił w roli „niepołomiczanina z chrztu i wyboru”.
Spotkanie miało niezwykle osobisty charakter. Robert Gaweł zadedykował swoje wystąpienie babci Franciszce, w której domu na Jazach spędził pierwsze lata życia. Zaprezentował również fotografie przedstawiające jego dziadków, Franciszkę i Andrzeja Gawłów. Choć losy zawodowe związały naszego prelegenta z Krakowem, to właśnie Niepołomice i „dom babci” pozostały dla niego fundamentem tożsamości.
Sporą część opowieści zajęła dzielnica Niepołomic - Jazy. Dzięki archiwalnym zdjęciom i barwnym opisom, uczestnicy mogli przenieść się na dawną ulicę Słoneczną. W „migawkach wspomnień” Roberta Gawła Jazy to:
• Dom babci i codzienność: Miejsce pełne ciepła, które wspominał z ogromnym sentymentem.
• Nieistniejąca już w dawnym kształcie kapliczka , lokalne „kółko” oraz baza transportowa, z której razem z babcia jeździł do niepołomickiego Rynku ciężarówką marki Ził,
• Nieograniczona przestrzeń łąk i niezliczone stada gęsi - dawniej nieodłączny element tej części miasta.
Pan Robert zaprezentował subiektywny obraz Niepołomic, który ożywił dzięki unikalnym, archiwalnym kadrom. Wśród przywołanych przez niego „magicznych miejsc” na szczególną uwagę zasługują: monumentalny Zamek z charakterystycznymi krużgankami oraz stary, drewniany most na Wiśle. Życie społeczne dawnych lat powróciło we wspomnieniach o legendarnej restauracji „Zamkowa”, niepołomickich Plantach oraz nieistniejącej już księgarni na Rynku – mieściła się ona w drewnianym budyneczku z podcieniami i to właśnie tam Robert Gaweł po raz pierwszy w życiu zobaczył globus. Opowieść o ludziach i pracy skupiła się wokół zakładu „Motoruch”, domu wujka Mariana Gawła oraz klubu „Puszcza Niepołomice”. Całość klamrą spięły refleksje o pamięci, wyrażone poprzez tradycję obowiązkowych wizyt na lokalnym cmentarzu, co dla Roberta Gawła jest najwyższym wyrazem szacunku dla przodków i wspólnej historii.
Nie zabrakło opowieści o rodzinie, które wywoływały uśmiech na twarzach licznie zgromadzonej publiczności. Wyjątkową pamiątką pokazaną podczas spotkania było zdjęcie małego Roberta „na klocku” – wykonane w dawnym zakładzie fotograficznym pana Słowika. Wspomnieniom towarzyszyły zapachy żurku z restauracji „Zamkowa” oraz smak legendarnego ciasta marchewkowego cioci Halusi.
Spotkanie przyciągnęło nie tylko pasjonatów historii lokalnej, ale także rodzinę naszego Gościa oraz dawnych sąsiadów z Jazów.
Wieczór zakończył się ożywioną dyskusją – uczestnicy chętnie dzielili się własnymi wspomnieniami, udowadniając, że Niepołomice to dla wielu miejsce nie tylko piękne, ale przede wszystkim magiczne.
Ewa Korabik
Agnieszka Grab

