• Aktualność Relacje
  •  
  •  

Oko w oko z historią XX wieku

spotkanie z Bogusławem Wołoszańskim

Sobotni wieczór 28 marca 2026 roku okazał się nie lada gratką dla miłośników historii. I nie miały żadnego znaczenia niesprzyjające warunki atmosferyczne ani zbliżające się wielkimi krokami święta. Sala Akustyczna Zamku Królewskiego w Niepołomicach wypełniła się po brzegi chętnymi do wysłuchania opowieści wyjątkowego gościa – pana Bogusława Wołoszańskiego, który odwiedził nasze miasto na zaproszenie Biblioteki Publicznej im. Tadeusza Biernata. I gdyby wiekowe mury zamku mogły przyjąć jeszcze więcej słuchaczy, to ostatecznie chętnych było dużo więcej. Stąd pojawiła się konieczność wprowadzenia wejściówek, a te rozeszły się niczym przysłowiowe „świeże bułeczki”. O ogromnym  zainteresowaniu najlepiej świadczy fakt, że najbardziej zdeterminowany słuchacz pokonał ponad trzysta kilometrów, aby móc pojawić się na tym wydarzeniu. Jak się okazało naprawdę było warto…

Pana Bogusława Wołoszańskiego nikomu nie trzeba przedstawiać. Pojawił się na scenie punktualnie o 17-tej i od pierwszych słów zaczarował całą zgromadzoną publiczność. Jak sam wyjaśnił - na samym początku - od zawsze podchodził do historii inaczej niż wszyscy. Choć bardzo go fascynowała, to szalenie nudziły go programy telewizyjne na jej temat… Zaczął więc odwiedzać historyczne miejsca, szukać dokumentów, świadectw, artefaktów… i wreszcie opowiadać historię, ale inaczej, na nowo… Jak sam stwierdził – historia, którą znamy - nie do końca została opowiedziana… Postawił pytanie: Czy naprawdę wiemy co się stało? I przez kolejne, błyskawicznie mijające minuty fascynującej opowieści udowodnił większości zgromadzonych, że naprawdę niewiele wiemy… w dodatku w sposób, który nikogo nie uraził ani zniechęcił, wręcz przeciwnie… Tak potrafi tylko niewielu…

Kto z nas nie wie, że przyczyną wybuchu I wojny światowej był zamach na arcyksięcia Franciszka Ferdynanda w Sarajewie? Jeśli nie każdy, to
z pewnością zdecydowana większość. Ale już o tym, że wraz z nim wykrwawiła się też zraniona małżonka Zofia, że osierocili trójkę dzieci, a myśl o nich właśnie i ich przyszłym losie była ostatnią, jaka im towarzyszyła przed śmiercią – już niekoniecznie… każdy z nas. Tymczasem arcyksiążę - ranny w szyję, z rozerwaną tętnicą - usiłował zatamować ręką krew tryskającą z rany ukochanej, która po strzale osunęła się na jego kolana; „(...) tulił żonę i krzyczał: - Sofrel! Sofrel! Nie umieraj! Musisz żyć dla naszych dzieci!” 

To wydarzenie zmieniło bieg historii nie tylko całej Europy, ale i świata. Czy mogła mieć tego świadomość grupa gimnazjalistów, przygotowywana do przeprowadzenia tej akcji przez przywódcę tajnej organizacji „Czarna ręka”?  Czy nie była zbyt lekkomyślną decyzją premiera rządu Bośni i Hercegowiny o zaniechaniu odwołania wizyty, kiedy zdobył informacje o planowanym zamachu? Jeszcze większe zdumienie budzi świadomość niezwykłego splotu okoliczności i przypadków, jakie nastąpiły już konkretnie tego pamiętnego 28 czerwca 1914 roku. Pierwsza próba zamachu nie doszła do skutku, bo przy spiskowcu stanął policjant. Wybuch bomby rzuconej przez zamachowca - zranił tylko oficera a nie arcyksięcia. Skuteczne okazało się dopiero trzecie podejście i to tylko dlatego, że arcyksiążę postanowił odwiedzić w szpitalu zranionego oficera, a jego kierowca pomylił ulice i podjechał pod kawiarnię, w której był kolejny z zamachowców i wykorzystał po prostu nadarzającą się okazję… Niewiarygodne wręcz, że był on w tym momencie przekonany o powodzeniu zamachu bombowego… 

Kolejne ważne wydarzenie historyczne, o którym opowiadał Bogusław Wołoszański w trakcie spotkania to wojna polsko-bolszewicka z 1920 roku. Udowodnił, że nie było żadnego „cudu nad Wisłą”, jak zwykliśmy postrzegać zwycięstwo Polaków. To po prostu geniusz dowodzącego Józefa Piłsudskiego i … z nudów rozpracowany przez jednego z oficerów szyfrogram, a potem cały klucz do szyfrowania stosowany przez Rosjan. Gdy armie bolszewickie były już prawie u bram Warszawy, a ich żołnierze wykrzykiwali, że wieczorem będą pić czekoladę w Belwederze, nastąpiła nieoczekiwana zmiana. Piłsudski przekierował wojska polskie w najmniej strzeżony odcinek, szybko przerwał linię obrony i w ten sposób dostał się na tyły wroga. Bolszewicy ponieśli sromotną klęskę. Wobec odcięcia im dróg zaopatrzenia, jedyną szansą okazał się odwrót i ucieczka
w wielkim popłochu. To była osiemnasta bitwa świata, która przyniosła Europie wolność. 

To my - Polacy - uratowaliśmy Europę… Jakie to smutne, że dzisiaj o tym wydarzeniu tak niewiele osób pamięta… Że władze Polski nie wykorzystują takich argumentów przy negocjacjach umów i traktatów, a wizerunek Polaka promowany był przez umięśnionego hydraulika… Może jednak warto wracać do takich chwalebnych tradycji…

Jedno z ostatnich odkryć historycznych sobotniego wieczoru to stwierdzenie, że Hitler nie chciał wojny z Polską. Zależało mu na wojnie
z Francją, wcale nie chciał sytuować fontu na wschodzie. Okazuje się, że Polacy mogli uniknąć wojny, że były propozycje zawarcia paktu…
Z drugiej strony liczyliśmy też na podpisane wcześniej pakty z Francją i z Anglią… Te niestety nie zostały dotrzymane… Jako winnych klęski wrześniowej 1939 roku Bogusław Wołoszański wskazał dwie osoby: Naczelnego Wodza marszałka Edwarda Rydza-Śmigłego i ministra spraw zagranicznych Józefa Becka. 

Opowieści o - znanych, a jednak nieznanych - faktach historycznych zgromadzeni na zamku słuchacze wysłuchali z ogromnym zainteresowaniem i przejęciem. To nie była zwykła lekcja historii, to opowieść rodem niczym z powieści sensacyjnej. Każdy kto jej słuchał zrozumiał, dlaczego seria książek, a także cykliczny program telewizyjny naszego gościa, nosiły wspólny tytuł: „Sensacje XX wieku”. Oczarowani barwnym wywodem, okraszonym anegdotami i niezliczoną ilością ciekawostek, wszyscy zgodnie dziękowali owacjami na stojąco. Były kwiaty, pamiątkowy obrazek z zamkiem niepołomickim…, uściski dłoni, autografy i zdjęcia oraz zdające się nie mieć końca rozmowy… 

Wielokrotnie wybrzmiały podczas tego spotkania słowa o szacunku dla ludzkiego życia. Życia setek i tysięcy ludzi, którzy na ołtarzu ojczyzny składali najwyższą ofiarę… broniąc swoich bliskich, ale i współrodaków, walcząc o wolność swojego kraju… Życia tych, którzy ginęli nie tylko walcząc… Bo życie człowieka stanowi największą wartość… Życie, które jak pisała Hanna Krall w „Zdążyć przed panem Bogiem”, „(…) stanowi dla każdego całe sto procent, więc może ma to jakiś sens.” Podejmowanie walki w sytuacji, gdy nie ma szans i warunków na zwycięstwo to lekceważenie kultury narodu, skazywanie miast na zniszczenia, po których trudno się podnieść i koniec tysięcy ludzkich istnień… 

Pamiętajmy o tym zwłaszcza w dzisiejszych - tak przecież niespokojnych - czasach… Czasach, w których na naszych oczach wciąż toczą się
i niestety powstają nowe konflikty zbrojne… A przecież nadal kreują te czasy ludzie… Czy będziemy pamiętać o innych?

  Anna Słodka