czwartek, 18 czerwca 2026 r.
17 czerwca 2026 roku Laboratorium Aktywności Społecznej w Niepołomicach wypełniło się pasjonatami lokalnej historii. Wszystko za sprawą spotkania Klubu Poszukiwaczy Historii Niepołomic, zorganizowanego przez Bibliotekę Publiczną w Niepołomicach oraz Fundację „Lepsze Niepołomice”. Naszym gościem był ponownie Wojciech Wójcik – rodowity staniątczanin i niestrudzony badacz lokalnej przeszłości.
Spotkanie poświęcone było promocji jego najnowszej książki pt. „I wojna światowa w Staniątkach i okolicy”, która ukazała się kilka tygodni temu, zaledwie rok po publikacji pt. „II wojna światowa w Staniątkach i okolicy”. Wojciech Wójcik wytłumaczył zgromadzonym tę „odwrotną” chronologię – impuls dali sami czytelnicy oraz... przypadek. Podczas poszukiwań w archiwum klasztornym sióstr Benedyktynek materiałów do książki o II wojnie, natrafił na prawdziwą kopalnię dokumentów dotyczących lat 1914–1918.
Autor podkreślił, że praca nad tą książką była trudniejsza niż nad poprzednią, ze względu na większy dystans czasowy. Poza archiwami klasztornymi, materiałami z Archiwum Narodowego w Krakowie oraz Österreichisches Staatsarchiv w Wiedniu, bardzo cenna okazała się ówczesna prasa m.in. Czas, Ilustrowany Kurier Codzienny, Nowości Ilustrowane oraz opracowania naukowe wybitnych historyków, takich jak prof. Andrzej Chwalba czy prof. Bogusław Krasnowolski. W publikacji czytelnicy znajdą również mnóstwo fotografii m.in. osób, zniszczonych budynków oraz unikalne skany archiwalnych dokumentów.
Szczególnym momentem spotkania było wspomnienie o źródłach osobowych. Autor przywołał postać dziadka swojej żony, Piotra Dubasa (ur. 1900 r.), który służył w 57 pułku piechoty (tarnowskim), przeżył 102 lata i do końca chętnie dzielił się wojennymi wspomnieniami.
Wojciech Wójcik szczegółowo przybliżył zebranym specyfikę tamtych czasów. Jak zaznaczył, na początku konfliktu nie było tu bombardowań lotniczych, a działania opierały się na samolotach rozpoznawczych, piechocie i konnicy. Choć Polacy w 1914 roku nie byli oficjalną stroną wojny, to masowy pobór dotknął niemal każdą rodzinę. W książce znajduje się także imienna lista ponad 650 mieszkańców naszych okolic (w tym walczących w c.k. armii oraz Legionach Polskich, a także kawalerów Orderu Virtuti Militari), podsumowująca ogromne straty: zabitych, rannych, wziętych do niewoli czy zmarłych w wyniku choroby.
Autor zarysował też obraz dwutygodniowego pobytu Rosjan w Niepołomicach, który co prawda nie miał brutalnych znamion klasycznej okupacji, ale przyniósł wiele nieoczywistych, a czasem komicznych sytuacji z udziałem carskich żołnierzy. Codzienność mieszkańców była jednak trudna – rekwizycje żywności czy zwierząt przez przetaczające się wojska (austriackie, rosyjskie i węgierskie) teoretycznie powinny być opłacane przez dowództwo, ale w praktyce często kończyły się kradzieżami i rozbojami. Zmusiło to nawet lokalną społeczność do wypracowania własnego, zorganizowanego systemu obrony przed tego typu zachowaniami.
Szczególne miejsce w opowieści Wojciecha Wójcika zajęły dramatyczne wydarzenia z grudnia 1914 roku, kiedy to od 8 do 14 dnia miesiąca trwał zmasowany ostrzał artyleryjski klasztoru w Staniątkach. Austriacka artyleria użyła szrapneli i pocisków burzących, niszcząc mury, dzwonnicę i okoliczne domy. Cudownie ocalała jedynie kaplica Matki Bożej Bolesnej.
Autor przytoczył opis zniszczeń z 11 grudnia, kiedy o godzinie 15:00 pocisk uderzył w jasny dormitarz wschodniego skrzydła klasztoru. Eksplozja wyrwała sześciometrową dziurę w sklepieniu, niszcząc zabytkowe, XVII-wieczne obrazy. W wyniku tego ataku śmierć ponieśli superior Płukasz oraz ks. Kurcz.
W tych dramatycznych chwilach niezwykłą roztropnością wykazała się ksieni Kazimiera Hilaria Szczerbianka (przełożona klasztoru w latach 1907–1939). Już w 1912 roku zgłosiła gotowość urządzenia w klasztorze szpitala wojskowego na 60 łóżek, a po wybuchu wojny zwiększyła tę liczbę do 100. Siostry Benedyktynki, we współpracy z Komitetem Pomocy Żołnierzom, m.in. wracającym z frontu rannym żołnierzom, wydawały ciepłe posiłki wprost na peronie kolejowym w Podłężu.
Książka Wojciecha Wójcika to nie tylko sucha kronika wojenna, ale też zbiór ciekawostek z tamtego okresu. Publiczność z zaciekawieniem słuchała opowieści o mniej znanych faktach z historii regionu, jak choćby ta o zagadce „mieczy boleści”, czyli niezwykłej, pełnej tajemnic historii związanej z obrazem Matki Boskiej Bolesnej, o szklance szrapnela tkwiącej w murze klasztornym (wmurowanej tam na pamiątkę) a także o cmentarzach z czasów I wojny światowej znajdujących się w Staniątkach i okolicznych miejscowościach.
Ciekawa była również historia rosyjskich jeńców wojennych. Skierowani do pracy w staniąteckim opactwie, po zakończeniu działań zbrojnych postanowili nie wracać do ojczyzny. Zostali w Staniątkach, tutaj się ożenili i na stałe wpisali w krajobraz społeczny miejscowości.
Uczestnicy spotkania chętnie kupowali książkę bezpośrednio od autora. Dla tych, którzy nie mogli pojawić się na spotkaniu, mamy dobrą wiadomość: książka „I wojna światowa w Staniątkach i okolicy” jest już dostępna w sprzedaży w bibliotekach w Niepołomicach, Podłężu oraz Staniątkach. To obowiązkowa pozycja dla każdego, kto chce odnaleźć ślady swoich przodków na kartach tej niezwykłej, lokalnej monografii.

